26 paź, 2008

Opowieść Janka

Autor: krolix Kategorie: Zmiany w Benc.pl

Dzieci bardziej niż inni potrzebują mieć zupełną pewność, że są kochane przez tych, którzy mówią, że je kochają, Michel Quoist.
Moja mama mówi, że pamięta niektóre rzeczy, gdy miała kilka miesięcy. Że ma taki przebłysk, jak leży na sali dla noworodków, zaraz po narodzeniu, jak czuje się samotna, jak się boi i patrzy na swoją nieruchomą rączkę obok, na której jest szpitalna bransoletka z danymi. Pamięta rozmazane postacie i surowe światło, potem w swojej bezsilności i ogromnym osamotnieniu zasypia…
Nikt jej nie wierzy ale ja tak, bo sam urodziłem się zaledwie pół roku temu i wiem jak to jest.

Moja mama opowiadała babci jak na nią czekała, gdy tamta prała pieluszki tetrowe, jak budziła się sama w pokoju, gdy babcia była w sklepie, jak przywoływała ją płaczem, bo czuła się niesamowicie samotna, a babcia podchodziła i zamykała jej buzię smoczkiem i odchodziła. Babcia mówi, że to niemożliwe, że mama to pamięta, że to niemożliwe, że niemowlęta coś rozumieją.
Brak ciepła w okresie dzieciństwa jest często powodem, że koloryt świata staje się ciemny. Świat nie jest dobry, Antoni Kępiński.
Na szczęście moja mama wie, że ja wszystko rozumiem, wie jak odczuwam, bo pamięta, że wszystko rozumiała i odczuwała, a często nikt z nią nie rozmawiał, bo wydawała się niczego nie rozumiejącym niemowlęciem.
Dlatego jestem szczęściarzem, bo mam mamę, która mnie rozumie, wie co czuję, wie co potrzebuję od niej usłyszeć, mimo iż nie umiem jej o to poprosić.

***

Dzień zaczynam budząc się obok moich rodziców, to cudowne czuć ich ciepło i zapach przez całą noc, a potem budzić się obok nich. Moi rodzice od początku chcieli, żebym spał z nimi, jestem im za to wdzięczny, bo wiem, że mogłem dzielić los moich rówieśników, którzy muszą spać sami, w takim drewnianym pudełku z kratami.
Patrzę na moją mamę i tatę i uśmiecham się do nich, niczego się nie boję, bo wiem, że są obok. Ale nudno jest, gdy tak leżą, więc staram się ich obudzić. Zaczynam od mamy i ciągnę ją za włosy. Lubię jej włosy, są długie, jasne i ładnie pachną. I łaskoczą mnie jak mam je na twarzy. Budzę mamę, a ona przygarnia mnie do siebie i tuli. Mmm.. cieplutkie, przepyszne mleczko. Jest mi tak dobrze i ciepło, czuję natychmiastową błogość, zasypiam.
Po krótkiej drzemce, budzę się obok, mojej kochanej mamy, mm.. mogę jeszcze troszkę się napić…
Ale nudno jest, gdy oboje śpią. Czas ich obudzić. Zaczynam wydawać z siebie różne, fantazyjne dźwięki, których się ostatnio nauczyłem. Ale przede wszystkim mogę pokopać mamę gdzie popadnie, przecież i tak się nie obrazi. Dwa małe kopnięcia i jedno większe w brzuch iii, jest! Mama się zbudziła. Patrzy na mnie, uśmiecha się do mnie. Po chwili budzi się tata. Jest! Udało się! I znów nowy dzień! :)
Tata poszedł robić sobie kawę, bo mówi, że jest sobota i że jest 8:00 rano. Pewnie znowu wczoraj oglądali do późna Soprano, a trzeba było jak ja, położyć się wcześnie spać 8) Mama się śmieje i mnie całuje. Tata wraca z kawą i zaczyna mnie gilgotać. Teraz mama idzie do łazienki, a tata bierze mnie na ręce. Uwielbiam być na rękach. Jest tak wysoko i ciekawie. Ląduje w znajomym miejscu, w którym jest duży kwiatek- maskotka, żebym się nie nudził. „No dobra, wiem co mi zaraz zrobisz.. Zdejmiesz mi portki ale się nie zdziw jak zobaczysz co tam mam, bo sami wczoraj daliście mi marchewkę… :) ) Lubię tego kwiatka- można się go złapać, gdy tata smyrga chusteczkami nawilżającymi”
- „YY BLLLEEEHH! :D
„Uprzedzałem, żebyś się nie zdziwił. Marchew jest naprawdę przeczyszczająca…”
- „Ja ci dam ‘hełpfu’ obsrańcu :)
Ale fajnie, tak leżeć z gołą pupą, wszędzie smyrga i rodzice z babcią całują mnie po pupci i łaskoczą, muszę wtedy odreagowywać na tym biednym kwiatku, bo inaczej się nie da.
Potem przychodzi mama, kładzie mnie:
- „cycuś, cycuś..?? :)
„OO, to ja wiem o co chodzi..:))” [MEEŁ! :) ]
Teraz mogę się spokojnie najeść, rodzice na nogach, pupcia sucha i wycałowana, mama się uśmiecha, a ja znów mogę się najeść. Jest cudownie :)
Potem jest hopsasa na rączki, bekam i mama zanosi mnie do kuchni, bo razem z tatą robią śniadanko. Fajnie, że wszędzie jestem razem z nimi. Mama nie chce bym poczuł się samotny i wszędzie zabiera mnie ze sobą.
Kiedy robią coś w kuchni, to albo pokazują mi co robią albo dają mi jedną z moich ulubionych książeczek. Czasem jest to coś nowego, związanego z pomieszczeniem w którym się znajduję, np. w kuchni mogę dostać swoją miseczkę do zabawy albo drewnianą łyżkę. Fajnie jest dostawać nowe rzeczy do zabawy i to rzeczy dorosłych. A tata, nawet daje mi się pobawić myszką od komputera albo klawiaturą i mam już nawet swój własny kalkulator..
W kuchni, mama często robi mi soczki, uwieeelbiam soczki. Robi je w sokowirówce i za nim ją włączy, to zawsze mnie o tym uprzedza, żebym się nie wystraszył:
- „zaraz będzie BZZZZ ZZZzzzZzzZzz” i wtedy wiem o co chodzi. Mama po chwili włącza i się nie boję tego dźwięku. A po chwili mama bierze moją butlę, nalewa pyszniutki soczek i zbliża się do mnie z butlą. Pozwala abym sam ją złapał i włożył do buzi. Często pozwala mi pić samemu, czuję się wtedy taki dumny i dorosły.

Potem tata bierze mnie na ręce i nosi dopóki mi się nie odbije, a mama uśmiecha się wtedy do mnie i mnie rozśmiesza.
Kiedy jedzą śniadanko, ja siedzę obok nich w foteliku bujanym. Sam się nawet umiem rozbujać. Mama czasami daje mi coś na spróbowanie, np. kiedyś jak jadła brzoskwinię, to dała mi ją oblizać, potem odgryzła kawałek i znów dała mi ją oblizać ze świeżego soczku. Rodzice bardzo pomagają mi poznawać świat.

Kto wiele przebywa z dziećmi, odkryje, że żaden nasz czyn nie pozostaje u nich bez oddźwięku, Johann Wolfgang Goethe
Koło południa zawsze gdzieś wychodzimy i te chwile są jednymi z tych najbardziej ulubionych. Mama wkłada mnie do chusty wiązanej, mota się ze mną i okrywa swoją kurtką. Wychodzimy tak w trójkę na spacer albo do sklepu, a co jakiś czas jeździmy do Klubu Kangura. To jest klub, do którego przyjeżdżają rodzice ze swoimi dziećmi, którzy także, jak moi noszą swoje dzieci w chustach. Wtedy jest śmiesznie i wesoło. Jest dużo kolorowych chust i mogę spotkać się ze swoimi rówieśnikami i możemy się na siebie popatrzeć. Chociaż nie chciałbym mieć teraz jeszcze siostrzyczki, jak niektórzy moi koledzy stamtąd, bo chcę mieć swoje zabawki tylko dla siebie. Ale jeszcze się zastanowię nad rodzeństwem i jak coś to dam znać rodzicom.. 8)

W sklepach mi się także bardzo podoba, bo jest tak kolorowo i jest tyle ciekawych rzeczy. Wszystko mogę oglądać z wysokości mojej mamy, bo zawsze nosi mnie w chuście. Zresztą, chusta jest cudowna, bo jestem wtedy blisko mamy, czuje jej ciepło, zapach, bicie serca, kołysanie jej bioder i zawsze mogę się do niej przytulić. W chuście tak mi się podoba, że zaraz zasypiam i śpię nawet do kilku godzin. Wszystkie sprzedawczynie na osiedlu mnie znają, zresztą ja je też już rozpoznaje i zawsze patrzę na blat i kontroluje czy dobrze wydają mojej mamie. Moi rówieśnicy mi zazdroszczą, bo często ich mamy są za nimi; za tym pudełkiem na kółkach i nie mogą się do nich przytulić, ani ich zobaczyć. Nie widzą też aut i piesków i wiele rzeczy, bo im daszek zasłania. Moja mama mi opowiada o tym, co mijamy i tłumaczy co się dzieje na zewnątrz. Nie wącham spalin, bo jestem wysoko. Mama mówi, że kiedyś rodzice będą nosić swoje dzieci w chustach ale na razie jest to produkt niszowy ale, że ja na pewno będę nosił moje dzieci. Zasypiam bezpiecznie, bo wiem, że uśmiechnięta twarz mojej mamy będzie pierwszą rzeczą jaką zobaczę po zbudzeniu. Dobrze, że mam rodziców, którzy dają mi tyle dobrego.

Po takiej wyprawie zazwyczaj budzę się już w domu. Mama karmi mnie, a tata nosi i przewija. Potem idziemy razem gotować obiad. Z chusty wszystko widzę: jak mama kroi i myje warzywka, jak wrzuca je do garnka. Jak tata włącza mnóstwo sprzętów. Widzę jak wszystko pracuje i jak robi się obiad. Babcia wchodzi i mówi, że jestem jej małym kucharczykiem.

Po obiadku, mama karmi mnie, a tatuś znów nosi i przewija- tatuś ma tę brudną robotę…. :) ale jest zadowolony ;)

Dziecko, które nie zna pieszczoty, mówiąc nie uśmiecha się,
Przysłowie abisyńskie
Potem mama i tata bawią się ze mną. Mama rozśmiesza mnie różnymi dźwiękami i gilgocze. Lubię leżeć obok niej, bo wtedy patrzymy sobie w oczy i nie musimy nic mówić. Uśmiechamy się do siebie, bo lubimy tak obok siebie leżeć. Wkładam jej paluszki do buzi, żeby je podgryzała, tak jak ona to potrafi, bo bardzo to lubię. I ona zawsze jak wyciągam do niej rączkę, to wie, że ma mi je podgryzać. To moja mama, rozumie mnie.
Uwielbiam samolociki taty, latam wtedy aż pod sam sufit i czuje się jakbym sam to potrafił. Tata sprawia, że potrafię łatać jak ptak. Mama smyra mnie dmuchając delikatnie po moim brzuszku, a czasami mrucząc za moimi uszkami. A tata zamienia się konika i robi patataj i jest wtedy super. Wiem, że zawsze mnie złapie, bo jest najsilniejszy na świecie i ja też kiedyś taki będę.

Wieczorem zbliża się pora kąpieli. Jesteśmy wtedy także w trójkę. Mama kąpie się ze mną i z kaczuszką w wannie. I jest wtedy suuuper, bo jest ciepła woda i mogę się pryskać i wszystkich naookoło też mogę popryskać jeśli zechcę. Siedzę wygodnie u mamy, woda oblewa mój brzuszek i pępek, ja podtapiam kaczuszkę, a tata próbuje umyć mi pupcię. Mówiłem już, że tata ma brudną robotę? Po zabawie w wodzie i zabawie z moją kaczuszką, zachciewa mi się jedzenia i przytulenia, więc poganiam wszystkich, by się pośpieszyli.
Tata kładzie mnie obok mamy, mama tuli mnie do siebie i znów jest mi dobrze. Kiedy już moje wszystkie brzegi wypełnione są pyszniutkim mleczkiem, patrzymy sobie z mamą w oczy i uśmiechamy się.
Leżę wtulony w nią.. Powoli robię się senny, oczy mi się zamykają…

Mówię, że ją kocham ale zamiast słów wychodzi jakiś bełgot ale ona odpowiada mi: – ja ciebie też kocham.

Autor: Monique

Tagi:

Brak komentarzy do "Opowieść Janka"

Twój komentarz